Duchowa Adopcja Dziecka Poczęteg

Duchowa adopcja dziecka poczętego – modlitwa, która daje nadzieję! Czym jest duchowa adopcja dziecka poczętego? Duchowa adopcja dziecka poczętego to modlitewne zobowiązanie podejmowane w intencji jednego, zagrożonego aborcją dziecka znajdującego się jeszcze pod sercem matki. Osoba podejmująca duchową adopcję codziennie przez dziewięć miesięcy modli się za to dziecko oraz jego rodziców, prosząc o ochronę życia, miłość i odwagę do przyjęcia nowego człowieka. 
To wyjątkowa forma wsparcia, która nie wymaga znajomości konkretnej osoby ani sytuacji. Modlitwa podejmowana jest w ciszy serca, ale jej znaczenie może być ogromne. Duchowa adopcja jest wyrazem troski o życie, solidarności z rodzicami przeżywającymi trudności oraz wiary w moc modlitwy. Wiele osób, które znam nadaje imię dziecku, dzięki czemu, tworzy się  “duchowa więź” z maluchem, a tym samym relacja z Bogiem. Bo w tym codziennym zabieganiu trudno nam o czas na modlitwę, a to jest dobra okazja, aby spędzić nieco czasu z bogiem, z sobą, ale i z bezbronnym małym człowiekiem. 

Skąd pochodzi idea duchowej adopcji? 

Początki duchowej adopcji sięgają objawień fatimskich oraz działań ruchów pro-life. W Polsce praktyka ta stała się szczególnie popularna w latach 80. XX wieku i od tego czasu wiele osób podejmuje ją każdego roku – indywidualnie, w rodzinach, wspólnotach, w zgromadzeniach zakonnych i parafiach. Najczęściej przyrzeczenie składane jest podczas uroczystej Mszy Świętej, często w Uroczystość Zwiastowania Pańskiego (25 marca) obchodzoną również jako Dzień Świętości Życia. Jednak duchową adopcję można rozpocząć w dowolnym momencie czasie  I miejscu, niekoniecznie   w kościele. 

Na czym polega duchowa adopcja? 

Osoba podejmująca duchową adopcję codziennie przez dziewięć miesięcy:
- odmawia jedną dziesiątkę różańca,
- modli się specjalną modlitwą w intencji dziecka i jego rodziców,
- może dobrowolnie podjąć dodatkowe postanowienie, np. czytanie Pisma Świętego, adorację, post czy pomoc potrzebującym.
Codzienna modlitwa duchowej adopcji: 

 „Panie Jezu, za wstawiennictwem Twojej Matki Maryi, która urodziła Cię z miłością, oraz za wstawiennictwem świętego Józefa, człowieka zawierzenia, który opiekował się Tobą po narodzeniu, proszę Cię w intencji tego nienarodzonego dziecka, które duchowo adoptowałem, a które znajduje się w niebezpieczeństwie zagłady. Proszę, daj jego rodzicom miłość i odwagę, aby pozostawili swoje dziecko przy życiu, które Ty sam mu przeznaczyłeś. Amen.”

Dlaczego duchowa adopcja jest ważna? 

Współczesny świat często stawia rodziców w bardzo trudnych sytuacjach – samotność, lęk, problemy finansowe czy brak wsparcia mogą prowadzić do dramatycznych decyzji. Duchowa adopcja przypomina, że każde życie ma wartość i zasługuje na ochronę. 
To również droga duchowego wzrostu dla osoby modlącej się. Regularna modlitwa uczy wytrwałości, wrażliwości na potrzeby innych oraz większej odpowiedzialności za drugiego człowieka. Znam sytuacje rodzin, które nie mogły mieć dzieci, a po duchowej adopcji, doczekały się swoich pociech. 

Czy można zapomnieć o modlitwie? 

Zdarza się, że w codziennym zabieganiu trudno pamiętać o regularnej modlitwie. Dlatego coraz więcej osób korzysta   z nowoczesnych narzędzi pomagających wytrwać w podjętym zobowiązaniu. Możemy też dzień, czy dwa przedłuzyć modlitwę  o zapomniane dni. Ale bardzo pomocna jest tu aplikacja pt:  “Adoptuj życie”.  Jest to mobilny asystent osób, które podjęły „Duchową Adopcję Dziecka Poczętego”. Aplikacja stworzona przez Fundację Małych Stópek powstała, by w sposób nowoczesny i prosty poszerzać świadomość o rozwoju człowieka przed jego narodzeniem, przypominać o codziennej modlitwie, wzmacniać więź między modlącym się, a dzieckiem.
Świadectwo: 

Świadectwo młodej dziewczyny Swoją pierwszą Duchową Adopcję podjęłam w czasie rekolekcji oazowych, dnia 30 lipca 2006r. Nie spodziewałam się, że ta modlitwa zdziała tyle dobra. Codzienne w drodze do szkoły odmawiałam dziesiątkę różańca i rozmyślałam w świetle tajemnic, co dzisiaj przyniesie mi dzień. Pewnego dnia spotkałam swoją koleżankę z podstawówki. Okazało się, jest w ciąży. Nie mogłam  w to uwierzyć. 17-letnia dziewczyna w ciąży! Rozmawiałyśmy przez chwilę nie poruszając tematu ciąży. Kilka tygodni temu spotkałam ją ponownie, była ze swoim małym synkiem i jego ojcem. W trakcie rozmowy okazało się, że to dzieciątko urodziło się w dniu, w którym ja zakończyłam swoją pierwszą Duchową Adopcję. Nie powiedziałam tego koleżance. W głębi duszy wiem, że to nie był przypadek. Tu działał sam Bóg! Cieszę się, że jestem mamusią duchową tego dzieciątka. Teraz całkowicie wierzę w moc tej modlitwy. 
Za kilka dni wybieram się na kolejne rekolekcje oazowe, gdzie mam zamiar dawać świadectwa o mocy tej cudownej modlitwy. 

Pewne małżeństwo: 

Do Ośrodka Duchowej Adopcji na Jasnej Górze, zgłosiło się młode małżeństwo. W trakcie rozmowy okazało się, że od dwóch tygodni są małżeństwem. Przyjechali na Jasną Górę by podziękować Panu Bogu przez Maryję za to, że się spotkali, że Bóg obdarzył ich wzajemną miłością i połączył ich w sakramencie małżeństwa. Do Ośrodka przyszli, by podjąć duchową adopcję. Ta młoda kobieta opowiedziała następującą historię : „modlitwa duchowej adopcji w mojej rodzinie sprawiła cud. Otóż mój brat, od trzech lat był żonaty. On jak i jego żona bardzo pragnęli dziecka ale niestety nie otrzymywali tego daru. Usłyszeli o duchowej adopcji. Ponieważ bardzo pragnęli być rodzicami, więc ucieszyli się, że będą rodzicami duchowymi. Dokładnie ustalili na czym polega duchowa adopcja i podjęli tę modlitwę – stając się rodzicami duchowymi. W krótkim czasie, po podjęciu tej modlitwy, bratowa znalazła się w stanie błogosławionym. Pod jej sercem, poczęło się ich własne dziecko. Radości, która ich ogarnęła nie da się wyrazić słowami. Oczywiście nie przerwali duchowej adopcji, trwali w niej wiernie i ze zdwojoną gorliwością. W dniu kiedy ukończyli dziewięciomiesięczną modlitwę, urodził się piękny synek i wówczas bratowa i brat powiedzieli „<<dla Boga nie ma rzeczy niemożliwych>>.   

List nadesłany do Ośrodka Duchowej Adopcji przez siostrę klauzurową

Piszę, ponieważ chciałam podzielić się pewnymi zdarzeniami, które wydaje mi się, miały związek  z duchowa adopcją, a są dla mnie znakiem działania Bożego. 

Pierwsze dzieciątko adoptowałam w 2000 roku, gdy znalazłam przypadkiem ulotkę w kościele… Po adoptowaniu trzeciego dziecka, pomyślałam, że to chyba już wystarczy…, zdaje się, że miałam ze dwa lata przerwy, do momentu, gdy przyśniły mi się dzieci nienarodzone. Były one w postaci niemowląt, w cierpieniu i płaczu, i było ich tak wiele, jakbym miała przed sobą morze tych dzieci. Ktoś mi we śnie tłumaczył, że to były dzieci niechciane i niekochane… Obudziłam się w powodu tego płaczu, sama w jakimś lamencie serca. A że sen był bardzo żywy, więc pomyślałam, choć w sny nie wierze, że może trzeba adoptować dzieciątko, to przecież nie szkodzi. I tak uczyniłam. A ponieważ tak się jakoś przejęłam tymi dziećmi, że niektórym osobom opowiadałam co mi się przyśniło, z myślą, że może kogoś też zachęcę do adopcji. Przyjechała tez do mnie Rodzina w odwiedziny i im ten opowiedziałam. Widziałam ich przejęcie   w oczach, a chwilę wcześniej mój Tata wręczył mi list, z prośbą żebym go przeczytała kiedy pojadą. Rozmawialiśmy tez o rodzinie, dzieciach i powiedziałam to co nosiłam jakoś w sercu, że bardzo bym chciała żeby nas była piątka dzieci w sumie, żeby jeszcze był ktoś jeden. Gdy rodzina pojechała, przeczytałam ten list, w którym Tata wyznał, bo miał taka wewnętrzną potrzebę, że jeszcze przed ślubem, zabili swoje pierwsze dziecko. To były pierwsze miesiące, więc wystarczyły jakieś zastrzyki. Zostali namówieni przez rodziców Taty, starszą siostrę – „bo co ludzie powiedzą i że są jeszcze za młodzi”. Mama miała 17 lat. Tata pisał, że jako rodzice do dziś bardzo tego żałują, że to była największa głupota… Potem Tata napisał jeszcze jeden list, ponieważ był pod wrażeniem tego snu, bo właśnie w tamte noce mocował się z sobą, czy mi o tym napisać. Okazało się też, że jego rodzice i ta siostra, też zamordowali swe dzieci, a ta siostra namówiła jeszcze dwie swoje synowe, jedna z nich nie może mieć w ogóle przez to dzieci. To co Tata napisał, wyznał, było ważne, ale ja nie wyczułam w liście Łaski sakramentu spowiedzi – doznania przebaczenia. I rzeczywiście, okazało się, że Tata nigdy się z tego nie spowiadał i tak przez ponad 30 lat w takim stanie przyjmował sakramenty, w tym sakrament małżeństwa. A myśmy się nie mogli w domu nadziwić, jak to jest, że on przyjmuje sakramenty, modli się, a jest tak trudnym człowiekiem, nie do życia… I wysłałam Tatę do spowiedzi z tym grzechem zatajonym. Mama od razu się wyspowiadała i później jeszcze miała 2 spowiedzi generalne. Tata się zmienia od tamtego czasu, świadomie przygotowuje się do sakramentów, modli się, dużo myśli o Bogu, uporządkowaniu przeszłości, tylko wiem, że w tym wieku – prawie 60-tka, to już trudno zmienić charakter… Tata też adoptował dwoje dzieci – w swym przejęciu – dwoje naraz, choć tłumaczyłam mu, że można tylko jedno… Sprawa ta, pozwala mi lepiej poznać Boże działanie, Jego Miłosierdzie, to jak On szuka zagubionych owieczek, jak leczy poranione… tyle lat… I jeszcze jedna sprawa. Moja starsza siostra – Iwonka, od 18- go roku życia, ciągle jeździła po lekarzach z powodu jakichś nieokreślonych zaburzeń hormonalnych, mówiono jej, że najprawdopodobniej, nigdy nie zajdzie    w ciążę. Tata napisał mi, że razem z Mamą, obwiniają się o to, że może to kara Boża, wyjaśniłam, że na pewno nie… A gdy adoptowałam 6-ste dzieciątko, nagle przyszła mi myśl, że Iwonka moja siostra (ma 33 lata, kilka lat mężatką) zajdzie w ciąże, bo Bóg jest hojniejszy od człowieka. I rzeczywiście, 3 tygodnie później zatelefonowała, że zostałam ciocią. Przebieg ciąży był trudny i mogła nie donosić, ale Marysia urodziła się 7 maja b. r. Ogromna radość, pierwsza wnuczka, rodzice zostali dziadkami. Chciałam Wam o tym napisać, bo miałam takie pragnienie, by się z kimś tym podzielić, a nie bardzo mogę o tym z innymi rozmawiać – jestem zakonnicą klauzurową. Mam radość, że mam jeszcze kogoś – zawsze czułam, że brakuje mi jeszcze jednego brata, więc mam Braciszka. I choć nie mogłam Go nigdy poznać, wiem, że modli się za nas, że przebaczył rodzicom, że jest jakoś z nami obecny. Wierzę, że jest w Niebie, bo cóż on winien, a jeśli przebaczył taką krzywdę…, to czyż nie jest Święty… „ Wszystko co istnieje, jest zawarte we wnętrznościach Mego Miłosierdzia głębiej, niż dziecko w łonie (sercu) matki” – Jezus – z Dzienniczka s. Faustyny.  

Podsumowanie 

 Duchowa adopcja dziecka poczętego to coś więcej niż codzienna modlitwa. To cichy akt miłości, który może stać się dla kogoś ratunkiem i nadzieją. Każde wypowiedziane słowo modlitwy jest znakiem, że życie ludzkie ma wartość, nawet jeśli świat o nim jeszcze nie wie, czy tego nie widzi… W czasach pełnych pośpiechu, krzyku i niepewności, duchowa adopcja przypomina, że dobro zaczyna się od małych gestów wykonywanych z serca.. To modlitwa nadziei, miłości i wiary w to, że każde życie jest bezcennym darem. Dziewięć miesięcy modlitwy może zmienić nie tylko los nienarodzonego dziecka, ale także serce osoby, która podjęła to wyjątkowe zobowiązanie, albo raczej wyzwanie…                                                                              
Podejmiesz je?  Ono liczy na Ciebie, na nas…J  
www.duchowaadopcjadzieckapoczetego